piątek, 1 maja 2015

Prolog

Prolog
 Stoi w swoim domu w sypialni. Jak zawsze jest opanowana, nie daje się ponieść gniewowi. To, co w sobie nosi, to jedynie nienawiść.
Eliza ma bardzo jasną karnację i wręcz nieskazitelną skórę. Na jej głowie widać burzę blond loków. Jej granatowe oczy pałają nienawiścią i żądzą zemsty. Zazwyczaj ubiera się w krwistą czerwień, czerń, a także neonowy róż. Nigdy nie wychodzi z domu bez grubej warstwy makijażu na twarzy. Lubi odsłaniać jak najwięcej swojego ciała, więc nosi bardzo wydekoltowane bluzki i spódniczki miniówki lub przylegające do ciała dżinsowe, krótkie spodenki.
Podchodzi do łóżka, kładzie się na nim i leży tak z drwiącym uśmiechem, jakby była panią całego wszechświata. Po chwili odzywa się spokojnym tonem:
- Nie przeszkodzisz mi już. Nie powstrzymasz mnie. Zniszczę cię. Przysięgam.   Wiesz co? Żal mi cię. Nie jesteś ani ładna, ani popularna. W ogóle nie masz przyjaciół. Nawet nie starasz się ładniej ubierać albo malować, żeby ktoś w końcu zwrócił na ciebie uwagę. Twój ojciec nie żyje, a matka jest chora i ma taką pracę, że ledwo wam starcza na jedzenie i rachunki, więc sama musisz sobie dorabiać po szkole jako kelnerka w jakimś obleśnym pubie. A ja: piękna, sprytna i powabna. Nie możesz się ze mną równać, Agnieszko. Jestem od ciebie lepsza w każdej dziedzinie życia. - Teraz już zaczyna się szyderczo śmiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz